Architektura krajobrazu.
Pięknej kobiecie, która
język na ulicy pokazuje wybrańcom.
Wpłynęłam na suchego przestwór oceanu...
Ocean jest tym miastem. W nim fale znajomych
sprzężone z masą wody ludzi nieznajomych.
Przytłacza mnie ten ogrom. Ławice mych myśli
przepływają obok, zostawiają mnie suchą,
czasami nawałnicą próbują mnie zabić.
Dziwią mnie wodorośla, co splatają razem
znajomych, miejsca, myśli i sklepy z butami.
Ciąg zdarzeń spięty świadomością albo czasem,
jednym miejscem, przypadkiem lub dłonią rybaka
zawieszoną w pół-geście tęsknego czekania
na jakiś klucz do zdarzeń i do tego świata.
Jawi się tylko światło srebrny cień księżyca,
przenika wszechświat cały do kości i dalej.
1999.10.13
idą w słońcu dwaj łowcy
wiruje i błyska smycz
w ręku jednego
drugi ma kij
rzuca go psu
umykają ptaki spod nóg
spod ścieżki którą idą
odbijają światło lampasy i buty
idą
dym za nimi się snuje
wierzba płacze
trawa usycha
1999.09.29
Już nie ma dla mnie świata.
Na próżno wyciągam rękę i proszę
Nie wolno mi brać dla siebie.
Teraz muszę oddać. Świat się ze mną rozlicza
Bardzo skrupulatnie. Nie zostawi mi
Żadnego wspomnienia Twojego dotyku
Żebym nie musiała zapłacić własnym ciałem
Za każdą radość ból; za wiersz zwątpienie.
Nie starczyło mi sił na życie pełnią.
Nie jestem księżycem. Przecież każdy poeta
Wie, czym jest miłość. A ja nie wiem.
Nie jestem poetką. Nie nauczyłam się kochać.
Teraz tylko tęsknić umiem. Niczego nie rozumiem.
Z bezgłośnym trzaskiem zamknęła się brama
przygód.
(27.10.99)
Zaplątałam się w życiu.
Pasy ratunkowe odcięły moją wolność.
Dal oceanu.
Kto próbuje ratować syrenę?
Odrzućcie te liny i koła ratunkowe
Nie potrzebuję tego.
Potrafię pływać.
Najlepsza jest wolność -
Masa wody, pieszczota glonów,
Uwodzicielskie spojrzenia ryb...
Nie wyławiajcie mnie
Bo chociaż widzicie kobietę
Nie jestem nią.
Chcę płynąć
Tam gdzie bezmiar oceanu
Bolą mnie usta
Od milczenia
Od niewyśpiewanej Poezji.
(27.10.99)
|
żyletka mostu
tnie
moje żyły
tętnice
pociągu gwizd
do gwiazd
jedź sam
a ja
poczekam
aż wrócisz
wróć wróć
jeszcze raz
żyletka szyny
tnie
pociągu bieg
pęd
przez Wisłę
na most
zostanę tu
jedź jedź
to już.
pojadę też
w dal
daleki ląd
za rzeki brzeg
do gór do hal
w las
mknąć co tchu
starczy
gnać do dnia
przez dal
tam ty
tu ja
pociąg gna
nie ma nas.
(99.10.25)
tak właśnie umarłam
skórę mam aksamitną
przepływam między palcami
w szparach mięśni żył
rozpływam się dookoła
znikam
tylko szept został
rdza
1999.10.05
wtulić się w muzykę
i zapomnieć o oczach
tylko ramiona własnych myśli
i marzeń
tęsknota pulsuje we krwi
jeden rytm
Twoje serce
rozsypane włosy
zbierać po jednym
w codzienność
w deszcz
w dłoń
krok za krokiem
w noc
1999.10.04
jest we mnie wiersz
i nie mogę go napisać
nie mam klucza
a wytrych tylko drażni
moje wnętrzności
sine z nadmiaru
nie wyrażonego
bolą napęczniałe
nie umiem napisać
zabroniłam sobie
słów do ciebie
(27.10.99)
|